Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLECAMY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLECAMY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 czerwca 2014

Piłka, piłka

Dziś wszystkim w głowie tylko piłka. I my jak co sezon wiele czasu spędzamy na boisku.


A co robi młodszy brat, kiedy starszy zdobywa bramki? 
 


Łatwo przenośna, trwała i wytrzymała na wszelkie warunki ( w tym terenowe) a przy tym ciekawa i pouczająca. To jedna z mojej ulubionej serii gier logicznych Smart firmy Granna  - Wikingowie. Znamy już kilka gier z tej wspaniałej serii. Tym razem rozgrywka polega na ułożeniu fal morskich (niebieskich elementów) według wzoru, co nie sprawia żadnej trudności 6 latkowi. Ale to nie koniec zabawy. Prawdziwe zmagania zaczynają się, kiedy statek wyrusza w dal. Ruchome fale należy tak obrócić, żeby statek dopłynął do celu. Zadania są podzielone ze względu na ich trudność. Jak widać to wspaniała rozrywka dla każdego. Brakuje jedynie opakowania, bo oryginalne po otworzeniu nie nadaje się do ponownego użytku. Ale i temu udało się zaradzić. Po prostu spakowaliśmy grę do małej torebki piknikowej :)


A wraz z nami na boisku znalazł się Bill. Ale o nim będzie w kolejnym poście :)
 

sobota, 12 kwietnia 2014

Lego vs Playmobile

Są tacy, którzy preferują tylko Lego albo zwolennicy Playmobile. Ja jestem rozdarta tak samo jak moi chłopcy, bo ...



EDUKACJA
Obie zabawki nadają się jako pomoce edukacyjne. 

 więcej TUTAJ

więcej TUTAJ


więcej TUTAJ
więcej TUTAJ

DEKORACJA
Służą jako świetna dekoracja, nie tylko pokoi dziecięcych.

 więcej TUTAJ


więcej TUTAJ


ZABAWA 
Ale przede wszystkim służą kreatywnej zabawie. Choć Lego pozostawiają więcej możliwości na wyobraźnie, Playmobile są bardziej mobilne :) Można je zabierać wszędzie. W zeszłym roku spędziły wakacje w naszym ogrodowym basenie.




Zestaw wysokogórski Playmobile testowany z ochotą dzięki uprzejmości KME

sobota, 22 marca 2014

Mateusz

Oto historia jak zostałam Babcią. Otóż Mateusz to lalka z mojego dziecińtwa. 
Ukochana, jedyna :) No tak, kiedyś ilości zabawek były zdecydowanie inne. 
Uwielbiałam jej błękitne oczy i sama dorysowałam jej rzęsy :) 
Kacper przejął Mateusza i tak stał się jego tatą.


Poprosił babcię  o uszycie pieluszki (przepis stąd )


 i zrobił furrorę na wsi nosząc go w nosidełku.


Okazało się również, że Mateuszowi potrzebna jest kołyska. 
Chłopcy zabrali się do roboty. 
Ozdobili pościel.


 Przygotowali kołyskę z pudełka.


Powstał też projekt garderoby.


A oto efekt.



 I tak zagościła u nas wiosna.


A w niektórych szafach można spotkać różne dziwy. 
Przekonajcie się sami sięgając po grę firmy GRANNA  - Potwory do szafy.


 Mnie ujęła zwłaszcza grafiką.


Nie jest to plaszówka ani gra, w której istotna jest rywalizacja (ale i taka opcja jest możliwa).
Elementy zrobione z dobrej jakości tektury są grube i wytrzymałe.





Świetnym pomysłem jest również umieszczenie rozkładu gry w instrukcji. 
Dla wzrokowca, takiego jak ja to duża pomoc.


Szczerze polecam.

A dlaczego Mateusza nazywamy Mateuszem? 
Otóż obejrzyjcie poniższe zaproszenie na urodziny chłopców, 
a sami się domyślicie czym imię było inspirowane :)















piątek, 8 listopada 2013

Malowanie

Wiem, że zagląda do mnie duże grono wrażliwych wizualnie.
To dla Was dziś uczta dla oczu, ale i dla ciała.
Bo kto nie  miałby ochoty zjeść z takiego talerzyka albo napić się kawy w takim kubku ?
Mniam ...
Przedstawiam zatem niezwykłą porcelanę. To stylistyka niespokojnej kreski, kolory takie moje :)
A motywy? I to jest hit. Każdy może wybrać coś dla siebie. Portret ulubionego zwierzaka? Dlaczego nie. Ani zdolne łapki wyczarują wszystko. No starczy tego wstępu. Oto prace wrocławskiej malarki Anny Kloza - Rozwadowskiej.
Słyszałeś Mikołaju? Pędź do Malerine albo FB

 






Słów kilka o tym co można robić w deszczowe, pochmurne jesienne dni.
Wystarczy zanucić 
Piszesz mi w liście, że kiedy pada,
kiedy nasturcje na deszczu mokną,
Siadasz przy stole, wyjmujesz farby
i kolorowe otwierasz okno.
Trawy i drzewa są takie szare,
barwę popiołu przybrały nieba.
W ciszy tak smutno, szepce zegarek
o czasie, co mi go nie potrzeba.

Więc chodź, pomaluj mój świat
na żółto i na niebiesko,
Niech na niebie stanie tęcza
malowana twoją kredką.
Więc chodź, pomaluj mi życie,
niech świat mój się zarumieni,
Niech mi zalśni w pełnym słońcu,
kolorami całej ziemi. 

A potem wziąć się do roboty. Malowanie nie jest ulubionym zajęciem moich chłopców, choć duże formaty są witane bardzo przyjaźnie. Za to  odwiedzające nas dziewczynki były zachwycone :) A kiedy okazało się, że malowance nie straszna farba, klej, woda (papier jest bardzo dobrej jakośći, gruby i wytrzymały) to zachwytom nie było końca.




Ale dmuchane mazaki okazały się hitem. Nie tylko dla tego, że wywołują ciekawy efekt. Okazało się, że są świetnym początkiem zabaw z kreatywnego rysunku. Kilka plam, dziecięca wyobraźnia i mazaki. Tak powstały inspirowane mazakami dmuchanymi rysunki. Tworzyliśmy też szablony własnej roboty i zdobiliśmy pudełko na ciasteczka :)
 Ciocia Aga (mama Frania) też była nimi zachwycona. Podobno nadają się jako terapeutyczne narzędzie.




Malowanka XXL do kupienia TUTAJ
Mazaki Dmuchane TUTAJ

niedziela, 27 października 2013

Warszawa raz jeszcze

Ostatnio zupełnie na nic nie mam czasu. Zdjęcia się mnożą, posty czekają w kolejce, a ja padam wieczorem z mocnym postanowieniem, że jutro to już na pewno nadrobię. Przesilenie jesienne? 
Kilka migawek z Warszawskiego pobytu. Kiedy ja objadałam się przepysznymi ciastkami w przemiłym towarzystwie innych mam, moi mężczyźni eksplorowali Warszawę.

Co zobaczyć w dwa dni?

Dzień pierwszy to Starówka i Nowe Miasto.



Kuba koniecznie chciał zobaczyć stadiony

a Kacper palmę i Dom Kultury.


Podziwialiśmy też sztukę nowoczesną :)


A spacer w Łazienkach jesienią to czysta przyjemność. Szkoda, że było tak zimno.


 

 A pawia przywieźliśmy sobie do domu :) Nawet o tym nie wiedząc.


 Oto i on. Zamieszkał w domku dla lalek jak na małą figurkę przystało. I to nic, że jest golaskiem. Choć jakoś najlepiej prezentuje się w łazience :) Sonny Angel wrócił z nami do Wrocławia.



 


A patrząc na jego ciało przypomniała mi się książka, którą chciałam Wam polecić już dawno. Pamiętacie TEN wpis o komiksie przyrodniczym? Otóż Tomasz Samojlik zaskoczył mnie po raz kolejny. W zabawny sposób zilustrował książkę opowiadającą o ciekawostkach ludzkiego ciała. Rozdziały o dziwnych odgłosach, dziwnych substancjach, dziwnych zjawiskach, dziwnych narządach i dziwnych procesach zachęcają do zgłębienia tajemnicy tej dziwnej maszyny - ciała ludzkiego.
 Ciało - Jak to działa. Marta Maruszczak, Rysunki - Tomasz Samojlik, Oficyna Wydawnicza Multico  dzięki uprzejmości PIKININI




A Warszawa nocą jest czarująca. W ogóle lubię nocną odsłonę miast :) Kopernik rozsiadł się nie zwracając uwagi na wirujące wokół niego planety. I wielu przechodniów ich nie zauważyło. 
Ale chłopcy widzieli :)