Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2014

Obiad niedzielny

Mój przepis na obiad niedzielny? Zaprosić przyjaciół i pozwolić im gotować :)
Rivioli, czyli profesjonalne wykorzystanie naszej kuchni.
Zagadka matematyczna, ile jajek potrzeba, żeby nas wykarmić?



 Zagniatanie -


koniecznie na stołku.


aż do uzyskania zamierzonego wyglądu.


Chwila skupienia


nieco pocierania,


szczypta mieszania


I można przejść do właściwej zabawy - wałkowania.


Krótka modlitwa
 

i powrót do wyliczanek z dzieciństwa.
 Mało nas, mało nas

 

 do pieczenia chleba


 oraz więc ciągnie dziadek rzepkę niebożę

 

ciągnie i ciągnie


wyciągnąć nie może.

 A potem należy wyciąć odpowiednie formy.
Można tak

 tak


 a nawet tak.


Kropeleczka na czubeczku ...


 I ja tam byłam miód i wino piłam,


a co się najadłam to moje :)

 PS. Już wkrótce relacja pourodzinowa :)


WŁAŚNIE WYKASOWAŁAM PRZYPADKOWO 50 KOMENTARZY ZA CO WAS SERDECZNIE PRZEPRASZAM.
JEŚLI KTOŚ WIE JAK JE PRZYWRÓCIĆ TO DAJCIE PROSZĘ ZNAĆ.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Dziecko na warsztat - kulinarny


Projekt - restauracja domowa
Uczestnicy - dwóch chłopców 5 i 9 lat, odważni konsumenci w osobie rodziców
Potrzebne - kuchnia (może być pożyczona), składniki obiadowe, cierpliwość i odwaga


  

Najpierw zaświtała myśl o kawiarni.  Zaświtała w głowie 5 - latka. Potem rodzice opornie się zabierali do jej budowy, ponieważ budynek miał być kilkukondygnacyjny i zaistnieć w ogrodzie. Udało się przenieść budowę na wiosnę. Korzyści są takie, że zmalała liczba kondygnacji :) Ale kulinarne zainteresowania nie mijały. I tak rozpoczyna się opowieść o tygodniowym projekcie naszej restauracji. 

Każda porządna restauracja ma menu, do sporządzania którego natychmiast  zabrali się pomysłodawcy. Lista zakupów i składników, które już posiadamy była kolejnym krokiem na drodze do sukcesu tego lokalu.


 Nie obyło się też bez wizyty w bibliotece w celu wypożyczenia literatury fachowej.


I zaczęło się.
Myto, 

 krojono,



 zgniatano,


 smażono,
 by podać wyśmienity posiłek.



 A to przepisy samodzielnie wykonane przez Kacpra (5lat)


 I znowu do roboty.


 Mniam :)


A tą książkę polecamy, choć nie skorzystaliśmy z przepisów. 
Spodobał mi się pomysł stworzenia z warzyw gwiazd posiłku. No i ta grafika. 
Rozparta w zupowej kąpieli marchewka :)



Chłopcy tak bardzo się rozpędzili z tymi kulinariami, że taka oto laurka powstała jako prezent na urodziny dla przyjaciółki. Jest to też zapowiedź następnego postu :)


Nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić jak wyglądały kulinarne potyczki w innych kuchniach.


DZIECKO NA WARSZTAT