Akt pierwszy - zielono mi, czyli historia pewnej lampy
zaczęło się od inspiracji tym zdjęciem
a potem poszło już szybko ...zakup lampy na pchlim targu za bezcen
i kolor
Akt drugi - niebiesko mi, czyli historia pewnej maszyny
Maszynę dostałam od mojej babuni ...a właściwie tylko jej nogi z blatem, środek wywędrował gdzieś w rodzinę ;) najpierw kilkanaście lat była stolikiem pod mikrofale aż nagle przyszedł dzień, kiedy lasche zapragnęła przywrócić jej dawny blask ;)
odkręciłam zniszczony blat (zresztą nieoryginalny)
postanowiłam zachować pewien szczegół
i zaszalałam ;)
przyszedł czas na blat ...zwykła sosna pod wpływem bejcy wyszlachetniała ;)
Akt trzeci - żółto mi, czyli historia pewnej ramy
Pamiętacie TEGO posta o rodzinnych pamiątkach? Otóż jedna z nich przeszła lifting ;)
dostała również gwoździki i kolorowe druciki
A potem nastąpiła segregacja zdjęć ...siedziałyśmy z mamusią i wspominałyśmy ...wybuchając śmiechem bądź zalewając się łzami ...przeglądałyśmy stare listy ...ale to już temat na inny post ...
a starych zdjęć rodzinnych mamy mnóstwo ...znajdzie się dla nich miejsce w naszym domu ...ze względu na brak miejsca wybrałam tylko kilka ...ale chciałam Wam pokazać kilka "odrzuconych"
kto na tym zdjęciu rozpozna lasche?
a ta dziewczynka w środku to moja mamusia
a ten przystojniak po lewej to tato lasche
są i takie (nikt już z nich nie żyje )
A oto efekt mojej pracy ...rama zawiśnie oczywiście ...jak w końcu doczekam się drzwi (a to nie prędko ;) )