I choć grafik dnia był bardzo napięty - udało się.
Jako zdecydowany przeciwnik dzikich tłumów, wśród książek (i tych tłumów jednak) czułam się jak ryba w wodzie. To czytaliśmy, to mamy - komentowali chłopcy :) A niesamowite wnętrza Wrocławskiego Dworca tylko potęgowały tę atmosferę gorączkowego podekscytowania. Czuliśmy się tam jak na uliczce zaczarowanego miasta z książkami.
A wśród książek można było spotkać kogoś znanego :)
Kto ma dzieci w wieku 5 - 10 lat rozumie nieodparty blaski czar autografów :)
Nie zabrakło też , jak co roku, atrakcji dla dzieci.
A w kolejce do czytania ustawiły się nowe książki.
W Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie mieszka pięćdziesięcioosobowa gromadka podopiecznych – od nieletniego drobiazgu
po srebrnowłosych seniorów. Wszyscy oni - intelektualnie, a często również
fizycznie niepełnosprawni - z najróżniejszych przyczyn znaleźli w Niegowie swój
dom na resztę życia. Takie dzieciaki-starszaki.
Wielu
z tej gromadki zdaje sobie sprawę ze swej
odmienności i bardzo ją przeżywa. Wielu z nich nie ma już nikogo, kto by
o nich pamiętał, niektórzy nigdy nie mieli. Choć rodziny nie da się
zastąpić, na szczęście przyjaciół można zawsze sobie znaleźć.
Stąd i nasza prośba.
Zaprzyjaźnijcie
się.
Poprzez kartkę
świąteczną.
Do konkretnego
mieszkańca.
Ze słowami prostymi i pisanymi od serca.
Niech każdy z nich
przez chwilę poczuje się ważny, wyróżniony, wybrany i dostrzeżony.
Ślijcie z Polski, z zagranicy, z krańców świata, z
nowoodkrytych galaktyk.
Każda kartka waży
tyle samo.
Czyjś uśmiech.
A do tego solidnie dokłada odbiorcy do poczucia własnej
wartości (Czy to nie fajne?).
Oni nie umieją czytać, ani liczyć.
Wasze życzenia będą im
czytać opiekunowie.
Wszystkie formy artystycznego wyrazu są dozwolone. Piszcie
prozą, wierszem, rymujcie po częstochowsku (szczególnie dla Urszuli),
wysyłajcie życzenia w wersji audio, a jeśli zabraknie Wam słów rysujcie –
serca, słońca, uśmiechy. Potnijcie na kartki futro ze sztucznego susła, odetnijcie konar Waszej choince
lub zanurzcie długopis w olejku z pomarańczy, tak by kartkę można było "czytać"
ręką, nosem, czy policzkiem. Zróbcie kartkę na szydełku lub wytnijcie życzenia
na świątecznym pierniku. Nie stawiamy żadnych granic Waszej wyobraźni!
Ślijcie zatem i nie martwcie się, czy dla każdego będzie po równo. Pamiętając, ile dobrych słów spłynęło do Niegowa w
ubiegłych latach, wierzymy, że i w tym roku dla każdego wystarczy z górką.
Niegowiacy rozpytywani na okoliczność "kto dostał najwięcej?" odpowiadają
radośnie: ""WSZYSCY!"
Do tego, uprzedzając pytania, w jedną kopertę można włożyć wiele kartek.
Prosimy o kartki z życzeniami. Jeśli chcecie
dołączyć świąteczny podarek – śmiało! Niech Wam w
tym pomoże załączona charakterystyka głównych bohaterów i bohaterek. Prosimy jedynie, pamiętajcie, nie konkurujemy z akcjami
formatu "Szlachetnej Paczki". To nie nasz kaliber. O codzienne potrzeby
Niegowiaków dbają ich opiekunowie. Nie trzeba zatem ryżu, mąki, czy proszku do
prania, tu potrzeba bardzo konkretnego
potwierdzenia, że ci ‘inni’ nie są odrzuceni, że są ważni dla naszego "normalnego" świata.
Cóż oferujemy Wam w
zamian? - Ich radość, jaką tylko oni potrafią się cieszyć. Trudno ją opisać, ale może zdjęcia zdołają uchwycić choć fragment. - Ich pamięć o Was w wieczornych
pacierzach. - I nasze głębokie, Kaczki i Bebe,
przekonanie, że TAKIE dobro zawsze wraca
do właściciela. Rozmnożone i dorodne jak
wystawowe króliki z rodowodem.
A u nas? Kalendarz adwentowy gotowy, ale czekamy z publikacją.
Jeśli czytaliście uważnie post kulinarny, to chyba wiecie czym zajmowaliśmy się z chłopcami w zeszłym tygodniu. Przenieśliśmy się w czasie prawie 6000 lat wstecz.
Po ustaleniu gdzie ten Egipt się w ogóle znajduje (globus jest całkiem przydatnym do tego narzędziem) przeszliśmy do zabawy z google maps.
Potem przeszliśmy do działania, żeby stworzyć jego namiastkę w domu. Przy okazji okazało się, że Kubę interesują bryły i tak zainspirowani stworzyliśmy matematyczny kalendarz adwentowy, ale to opowieść na inny raz.
Sfinks, piramidy - ostrosłupy, domy - sześciany, pola sztucznie nawadniane, szaduf (żuraw studzienny), delta Nilu, nilomierz. Tematów do rozmowy nam nie brakowało :)
Szybko też w pokoju Kacpra pojawił się grób Tutanchamona ze wszystkimi skarbami jakie udało się znaleźć w domu :) Historia o chłopcu w wieku Kuby który został faraonem poruszyła chłopców. A skarb, który został odnaleziony wraz z odkryciem jego grobowca w Dolinie Królów rozpaliła wyobraźnię.
Następnie dzieci zabawiły się w historycznych detektywów. Same zadawały sobie pytania, na które następnie szukały odpowiedzi. Gotowa karta detektywów w j. angielskim do ściągnięcia STĄD
Bardzo podobał im się również program, w którym mumifikuje się zwłoki :) dostępny TUTAJ
Ale dlaczego w ogóle Egipcjanie decydowali się na tak skomplikowany proces mumifikacji? O tym mieliśmy się przekonać mumifikując jabłka. Eksperyment polega na obraniu jabłka ze skórki i zanurzeniu jednej cząstki w soli, innej w soli i sodzie, trzeciej w sodzie a ostatnia ćwiartka pozostaje jako punkt odniesienia nie zanurzona w niczym. Najpierw każdy stawiał hipotezę dotyczącą tego, w którym procesie obrane ze skórki jabłko przetrwa w najładniejszej formie. Zdania były podzielone. Zważyliśmy również nasze cząstki. Waga - 20g.
A oto wynik naszego eksperymentu po 5 dniach. Dzieci bardzo się zdziwiły, kiedy okazało się, że waga ćwiartek zanurzonych w soli zmieniła się. Teraz ważyły 6g.
Temat nie byłby pełny, gdyby nie rozmowa o papirusie. Dwa mamy w domu. To pamiątka z wakacji. Chłopcy wielokrotnie oglądali nasze zdjęcia zwłaszcza, że wiedzieli, że pochodziły z czasów, kiedy ich nie było na świecie.
Oglądaliśmy też film o tym jak zrobić papirus.
A w warunkach domowych robiliśmy papirus z ...papieru :)
Oglądaliśmy też film Książę Egiptu, rewelacyjny serial Siedem życzeń, balet córka Faraona i fragmenty opery Aida. Ale hitem okazał się Asterix i Obelix :)
A to już praca samodzielnie wymyślona przez Kacpra i zgłaszamy ją do projektu PUCEL.
Tuż przed zaśnięciem Kacper poprosił o kartkę i długopis. Mamo narysuję CI piramidę. I ku mojemu zdziwieniu Kacper narysował rysunek warstw piramidy. Następnego dnia zbudował je z klocków.
Projekt - restauracja domowa
Uczestnicy - dwóch chłopców 5 i 9 lat, odważni konsumenci w osobie rodziców
Potrzebne - kuchnia (może być pożyczona), składniki obiadowe, cierpliwość i odwaga
Najpierw zaświtała myśl o kawiarni. Zaświtała w głowie 5 - latka. Potem rodzice opornie się zabierali do jej budowy, ponieważ budynek miał być kilkukondygnacyjny i zaistnieć w ogrodzie. Udało się przenieść budowę na wiosnę. Korzyści są takie, że zmalała liczba kondygnacji :) Ale kulinarne zainteresowania nie mijały. I tak rozpoczyna się opowieść o tygodniowym projekcie naszej restauracji.
Każda porządna restauracja ma menu, do sporządzania którego natychmiast zabrali się pomysłodawcy. Lista zakupów i składników, które już posiadamy była kolejnym krokiem na drodze do sukcesu tego lokalu.
Nie obyło się też bez wizyty w bibliotece w celu wypożyczenia literatury fachowej.
I zaczęło się.
Myto,
krojono,
zgniatano,
smażono,
by podać wyśmienity posiłek.
A to przepisy samodzielnie wykonane przez Kacpra (5lat)
I znowu do roboty.
Mniam :)
A tą książkę polecamy, choć nie skorzystaliśmy z przepisów.
Spodobał mi się pomysł stworzenia z warzyw gwiazd posiłku. No i ta grafika.
Rozparta w zupowej kąpieli marchewka :)
Chłopcy tak bardzo się rozpędzili z tymi kulinariami, że taka oto laurka powstała jako prezent na urodziny dla przyjaciółki. Jest to też zapowiedź następnego postu :)
Nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić jak wyglądały kulinarne potyczki w innych kuchniach.